Jak to kto sie lepiej bawi? Jasne, ze Polacy. My sie najpierw bawimy, bawimy, potem idziemy do spowiedzi i gotowe. Czesi meczom sie bardziej, bo som sami na swiecie.
Poszperaj w instalacjach programu Word a znajdziesz tam język polski, a nawet dwa. Dwa programy z różnym ułożeniem na klawiaturze polskich znaczków. ... Co do Hrabala,to miał pecha wpakować się w niebezpieczną rolę nosiciela czeskiej mentalności. A gdy się go za takiego uzna, to musowo trzeba się głośno śmiać. To taki przymus wygenerowany przez tajemne mechanizmy rządzące propagandą. Same jego opowiastki, gdyby pozbawione były tego nalotu, byłyby cnotliwe i czyste jak aniołki. Gdy czytałem kiedyś Hrabala, nie mogłem się przebić przez ową narzuconą "czeskość" do literackiej, knajpianej czystości gawędzenia, którym się przy piwku Czesi od niepamiętnych czasów pocieszali. Bo, jak słusznie zauważa Lektor, sami biedacy są na tym padole... A my to niby jacy? Nie sami? Kocha nas kto na świecie oprócz, jak gadają, Węgrów? Ponieważ i ja do kraju Czechów czasem zaglądam, to mam wrażenie, że oni tacy zupełnie sami na świecie nie są. Nie mam na to żadnych statystycznych dowodów, ale wygląda mi na to, że oni lepiej od nas wyłapali trendy, które rządzą Europą, tą Zachodnią. Na przykład pragmatyzm życiowy. Oraz spokój wewnętrzny, który pozwala im nie wstydzić się za siebie samych. Z tego wynika brak podatności na różne kompleksy i masochizmy, w jakie popadli Polacy ostatniej Rzeczypospolitej. Gdy patrzę na Czechów w Czechach, to podziwiam w nich całkiem oczywiste poczucie, że czują się u siebie po prostu - u siebie. I nie toczy ich od wewnątrz czerw taki jak ten polski, że nawet jak się u siebie Polak dobrze poczuje, to ogarnia go niepokój, że chyba nie powinien, bo... I tu następuje lista wad polskich opublikowanych w największym polskim dzienniku. Pod tym względem, który być może jest subiektywny i właśnie z któregoś polskiego kompleksu wynika, na Czechów patrzę z dużą sympatią. Bo umieją być sobą.
Religijność to tajemnica. A tajemnice wypadałoby traktować powściągliwie. Nie wiemy, czy jest ona fasadowa, czy nie. Ale poza tym, czy Czesi czują się samotni z powodu braku religijności, to nie wiem. Jest ich w końcu parę milionów, więc zapewne może być różnie. Jak by z nimi nie było, to dobrze, że są. Knedliczki lubię ponad wszystko, ich "kachnę" i kiszoną kapustę z pieczenią wieprzową również, a o piwku (szczególnie ciemnym, kawałek w górę drogą ponad Hradczany) bez ekstazy w ogóle wolę się nie odzywać. Poza tym istnienie Czechów ma, teoretycznie, dla Polaków tę pedagogiczną wartość, że mogą, jeśli chcą, przejrzeć się w Czechach jak w lustrze. Tak mi się coś widzi, że problemy Czechów mniejsze są, niż polskie. Ale tu wolę nie ryzykować zbyt skrajnych tez...
Religijnosc w sensie definicji jako takiej jest oczywiscie tajemnica. Wydawalo mi sie zwykle na oko, ze w Polsce tej fasadowosci jest wiele,pewnie sie myle. Ciekawe czy Czesi przegladaja sie w Polakach. Czy im sie w ogole chce. Bo ktos pogodzony ze soba takich rzeczy chyba nie robi. Z tym ze mamy Szczygla po czesku w duzych nakladach, to nie wiem. Trzeba by sie jakiegos Czecha zapytac. Ten, ktorego znam, nie bardzo sie do tego nadaje.
My tu gadu gadu, a tam IPN spryciarsko załatwiają. Doprawdy geniuszami są cwaniaczkowie pociągający za niewidoczne sznurki polskich spraw. Składam niniejszym hołd mentalności niegdysiejszych działaczy SZSP. Było to wyjątkowo udane ewolucyjnie połączenie praktycznego proletskiego sprytu, hasłowo potraktowanego "wyższego" wykształcenia, oraz przynależności do takiej organizacji, która w danym momencie daje największe życiowe korzyści. Organizacje, do których opłaca się należeć zmieniają się wraz z upływem epok i ustrojów, ale genialna mieszanka mentalnościowa trwa i kwitnie. Przykładów jej kreatywnej działaności każdego dnia w Polsce co niemiara. Każdy impounjący i wyprodukowany w technice 3D. Na pierwszym planie widać aferę Amber Gold, a dopiero na drugim, pod warunkiem, że się ubierze te specjalne okulary, można dostrzec kopanie dołka pod IPN-em. Jestem pełen podziwu...
I jasna cholera, to ciągłe udowadnianie, że nie jestem automatem, obraża głęboko moją godność ludzką. A jeśli jestem automatem i jestem z tego dumny?!... Przecież te znaczki są zabójcze. Udaje mi się je rozszyfrować dopiero za trzecim razem. A jeśli nie ich nie rozgryzę, to co?... Komputer mi zgaśnie za karę na wieki???...
Dziś w Klubie Ronina był prof. Dakowski, poruszał wiele wątków, ale pobieżnie z braku czasu... było o WTC i katastrofie smoleńskiej, a także o upadku nauk ścisłych... bo wszyscy ubolewamy nad na przykład historią, zapominając, że nauki ścisłe też mają swoją wagę, mowa o LOGICE, ludzie przestają MYŚLEĆ... co widać i słychać na każdym kroku.
Jak to kto sie lepiej bawi? Jasne, ze Polacy. My sie najpierw bawimy, bawimy, potem idziemy do spowiedzi i gotowe. Czesi meczom sie bardziej, bo som sami na swiecie.
AntwortenLöschenPoszperaj w instalacjach programu Word a znajdziesz tam język polski, a nawet dwa. Dwa programy z różnym ułożeniem na klawiaturze polskich znaczków.
AntwortenLöschen... Co do Hrabala,to miał pecha wpakować się w niebezpieczną rolę nosiciela czeskiej mentalności. A gdy się go za takiego uzna, to musowo trzeba się głośno śmiać. To taki przymus wygenerowany przez tajemne mechanizmy rządzące propagandą. Same jego opowiastki, gdyby pozbawione były tego nalotu, byłyby cnotliwe i czyste jak aniołki. Gdy czytałem kiedyś Hrabala, nie mogłem się przebić przez ową narzuconą "czeskość" do literackiej, knajpianej czystości gawędzenia, którym się przy piwku Czesi od niepamiętnych czasów pocieszali. Bo, jak słusznie zauważa Lektor, sami biedacy są na tym padole... A my to niby jacy? Nie sami? Kocha nas kto na świecie oprócz, jak gadają, Węgrów?
Ponieważ i ja do kraju Czechów czasem zaglądam, to mam wrażenie, że oni tacy zupełnie sami na świecie nie są. Nie mam na to żadnych statystycznych dowodów, ale wygląda mi na to, że oni lepiej od nas wyłapali trendy, które rządzą Europą, tą Zachodnią. Na przykład pragmatyzm życiowy. Oraz spokój wewnętrzny, który pozwala im nie wstydzić się za siebie samych. Z tego wynika brak podatności na różne kompleksy i masochizmy, w jakie popadli Polacy ostatniej Rzeczypospolitej. Gdy patrzę na Czechów w Czechach, to podziwiam w nich całkiem oczywiste poczucie, że czują się u siebie po prostu - u siebie. I nie toczy ich od wewnątrz czerw taki jak ten polski, że nawet jak się u siebie Polak dobrze poczuje, to ogarnia go niepokój, że chyba nie powinien, bo... I tu następuje lista wad polskich opublikowanych w największym polskim dzienniku.
Pod tym względem, który być może jest subiektywny i właśnie z któregoś polskiego kompleksu wynika, na Czechów patrzę z dużą sympatią. Bo umieją być sobą.
Dieser Kommentar wurde vom Autor entfernt.
AntwortenLöschenReligijność to tajemnica. A tajemnice wypadałoby traktować powściągliwie. Nie wiemy, czy jest ona fasadowa, czy nie.
AntwortenLöschenAle poza tym, czy Czesi czują się samotni z powodu braku religijności, to nie wiem. Jest ich w końcu parę milionów, więc zapewne może być różnie.
Jak by z nimi nie było, to dobrze, że są. Knedliczki lubię ponad wszystko, ich "kachnę" i kiszoną kapustę z pieczenią wieprzową również, a o piwku (szczególnie ciemnym, kawałek w górę drogą ponad Hradczany) bez ekstazy w ogóle wolę się nie odzywać.
Poza tym istnienie Czechów ma, teoretycznie, dla Polaków tę pedagogiczną wartość, że mogą, jeśli chcą, przejrzeć się w Czechach jak w lustrze. Tak mi się coś widzi, że problemy Czechów mniejsze są, niż polskie. Ale tu wolę nie ryzykować zbyt skrajnych tez...
Religijnosc w sensie definicji jako takiej jest oczywiscie tajemnica. Wydawalo mi sie zwykle na oko, ze w Polsce tej fasadowosci jest wiele,pewnie sie myle. Ciekawe czy Czesi przegladaja sie w Polakach. Czy im sie w ogole chce. Bo ktos pogodzony ze soba takich rzeczy chyba nie robi. Z tym ze mamy Szczygla po czesku w duzych nakladach, to nie wiem. Trzeba by sie jakiegos Czecha zapytac. Ten, ktorego znam, nie bardzo sie do tego nadaje.
LöschenMy tu gadu gadu, a tam IPN spryciarsko załatwiają. Doprawdy geniuszami są cwaniaczkowie pociągający za niewidoczne sznurki polskich spraw. Składam niniejszym hołd mentalności niegdysiejszych działaczy SZSP. Było to wyjątkowo udane ewolucyjnie połączenie praktycznego proletskiego sprytu, hasłowo potraktowanego "wyższego" wykształcenia, oraz przynależności do takiej organizacji, która w danym momencie daje największe życiowe korzyści. Organizacje, do których opłaca się należeć zmieniają się wraz z upływem epok i ustrojów, ale genialna mieszanka mentalnościowa trwa i kwitnie.
AntwortenLöschenPrzykładów jej kreatywnej działaności każdego dnia w Polsce co niemiara. Każdy impounjący i wyprodukowany w technice 3D. Na pierwszym planie widać aferę Amber Gold, a dopiero na drugim, pod warunkiem, że się ubierze te specjalne okulary, można dostrzec kopanie dołka pod IPN-em. Jestem pełen podziwu...
I jasna cholera, to ciągłe udowadnianie, że nie jestem automatem, obraża głęboko moją godność ludzką. A jeśli jestem automatem i jestem z tego dumny?!... Przecież te znaczki są zabójcze. Udaje mi się je rozszyfrować dopiero za trzecim razem. A jeśli nie ich nie rozgryzę, to co?... Komputer mi zgaśnie za karę na wieki???...
AntwortenLöschenDziś w Klubie Ronina był prof. Dakowski, poruszał wiele wątków, ale pobieżnie z braku czasu... było o WTC i katastrofie smoleńskiej, a także o upadku nauk ścisłych... bo wszyscy ubolewamy nad na przykład historią, zapominając, że nauki ścisłe też mają swoją wagę, mowa o LOGICE, ludzie przestają MYŚLEĆ... co widać i słychać na każdym kroku.
AntwortenLöschen