Skoro o „Teologii Politycznej” mowa: w ostatnim roczniku, „Smierć i polityka” są mi.in. teksty o „Gorgiaszu” Platona. Słaby filozof ze mnie, umysłu mi brakuje, żeby eseje te w całej ich złożoności ze zrozumieniem czytać, więc przylgnę tylko do jednego wątku. Charles H. Kahn w imieniu Platona, a może Sokratesa pisze, że człowiek, który poznał sztukę odróżniania dobra od zła, nie może z definicji zła dobrowolnie czynić. Następują po tym dalsze wywody i subtelne rozróżnienia, ale na użytek hołdu, jaki chcę dozgonnie składać „figurantom” moim ulubionym, czyli działaczom niegdysiejszego SZSP, którzy obecnie Polskę ujeżdżają, powyższa teza Platona wystarczy. Szkoda na nich subtelnych rozważań gdyż zasięg rażenia pociskami ich mózgów nie taki jest daleki jak ich inwencja w sprawach praktycznych. To jedno platońskie zdanie spełnia, wydaje mi się, zadanie wglądu w mentalność ludzi, o których w tym wątku piszemy. Piszemy o ludziach, środowiskach, którzy przy pomocy karkołomnych sztuczek, nigdy wprost, metodami przez lewe ucho, systematycznie dążą do barbaryzacji życia publicznego Polski. Ostatnim tego przykładem jest godna sensacyjnej powieści intryga rozpuszczania IPN w kisielu. Podałaś Haniu kilka nazwisk, które Ci się z tą intrygą kojarzą i ja się z Tobą zgadzam. Gwoli ciutkę lepszego zrozumienia tych środowisk wybiórczo odwołam się do powyższej tezy: gdyby ci ludzie posiedli sztukę sprawiedliwości, ową „techne”, sztukę odróżniania dobra i zła, dobrowolnie zła by nie czynili. Z tego co w Polsce ludzie ci wyczyniają wynika dla mnie, że ponieważ zło czynią, sztuki tej nie posiedli. Moi ukochani figuranci wygenerowani przez niegdysiejsze mechanizmy PRL-owskie nie odróżniają dobra od zła. Po prostu... Zycie duchowe moich figurantów wydaje się składać głównie z taktycznych procedur postępowania. Tyle mojego hołdu dla nich na dzień dzisiejszy. Muszę uważać, żebym z tym hołdem nie przesadził, bo wpadnę w niebezpieczną manię...
Skoro o „Teologii Politycznej” mowa: w ostatnim roczniku, „Smierć i polityka” są mi.in. teksty o „Gorgiaszu” Platona. Słaby filozof ze mnie, umysłu mi brakuje, żeby eseje te w całej ich złożoności ze zrozumieniem czytać, więc przylgnę tylko do jednego wątku. Charles H. Kahn w imieniu Platona, a może Sokratesa pisze, że człowiek, który poznał sztukę odróżniania dobra od zła, nie może z definicji zła dobrowolnie czynić. Następują po tym dalsze wywody i subtelne rozróżnienia, ale na użytek hołdu, jaki chcę dozgonnie składać „figurantom” moim ulubionym, czyli działaczom niegdysiejszego SZSP, którzy obecnie Polskę ujeżdżają, powyższa teza Platona wystarczy. Szkoda na nich subtelnych rozważań gdyż zasięg rażenia pociskami ich mózgów nie taki jest daleki jak ich inwencja w sprawach praktycznych. To jedno platońskie zdanie spełnia, wydaje mi się, zadanie wglądu w mentalność ludzi, o których w tym wątku piszemy. Piszemy o ludziach, środowiskach, którzy przy pomocy karkołomnych sztuczek, nigdy wprost, metodami przez lewe ucho, systematycznie dążą do barbaryzacji życia publicznego Polski. Ostatnim tego przykładem jest godna sensacyjnej powieści intryga rozpuszczania IPN w kisielu. Podałaś Haniu kilka nazwisk, które Ci się z tą intrygą kojarzą i ja się z Tobą zgadzam.
AntwortenLöschenGwoli ciutkę lepszego zrozumienia tych środowisk wybiórczo odwołam się do powyższej tezy: gdyby ci ludzie posiedli sztukę sprawiedliwości, ową „techne”, sztukę odróżniania dobra i zła, dobrowolnie zła by nie czynili. Z tego co w Polsce ludzie ci wyczyniają wynika dla mnie, że ponieważ zło czynią, sztuki tej nie posiedli. Moi ukochani figuranci wygenerowani przez niegdysiejsze mechanizmy PRL-owskie nie odróżniają dobra od zła. Po prostu... Zycie duchowe moich figurantów wydaje się składać głównie z taktycznych procedur postępowania. Tyle mojego hołdu dla nich na dzień dzisiejszy. Muszę uważać, żebym z tym hołdem nie przesadził, bo wpadnę w niebezpieczną manię...